sobota, 5 września 2009

orange'owa.

po pierwszym dniu wrażenia w miarę dobre, ale nic ponad to. właściwie nie było źle, miejsce do siedzenia się znalazło, żeby tyłek nie marzł wysiadywałam Gazetę Wyborczą, co to dawał murzyn za free przy wejściu :D

muszę przyznać, że Sadowska dała radę i cieszyło mnie, że grała piosenki z najnowszej płyty, którą znam i lubię.

jednak w połowie Smoilkowego big bandu się zmyłam. bo zmęczona i zimno, i odbiję sobie jutro :) już zacieram łapki :)

1 komentarz: