sobota, 29 sierpnia 2009

przedświtowa.

mojego PeeSa widziałam przelotnie, 10min. przyjechał do mnie tylko po to, żeby powiedzieć, że sam się pochorował i idzie do łóżka. swojego.
właściwie mu się nie dziwię - będąc chora też nie mam ochoty na amory.

tak więc bez żadnych planów na wieczór zostałam, ale w perspektywie mam czytanie Breaking Dawn. nie wkręciła mnie ta saga zbyt mocno, chyba jestem za stara ciut, żeby się tym emocjonować. ale chcę wiedzieć, co będzie dalej. i jeszcze dalej. i na końcu :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz